Terapia dziecka w rękach narcyza

Terapia dziecka w rękach narcyza

Dziecko w cieniu narcyza - jak pomóc i czy terapia pomaga?

Osoby z zaburzeniem narcystycznym bywają kojarzone z jednym obrazem – aroganckiego, zapatrzonego w siebie człowieka sukcesu, przekonanego o własnej doskonałości. To jednak tylko jeden koniec pewnej skali. Tacy ludzie zwykle nie widzą własnych wad – swoje słabości przypisują innym: partnerowi, szefowi, nauczycielce. Gdy towarzyszy im realny sukces czy władza, łatwo pojawia się poczucie wyższości i gniew, kiedy otoczenie nie podziela ich zachwytu sobą.

Na drugim krańcu tej skali są osoby dużo bardziej niepewne siebie, z tendencją do obniżonego nastroju. Stale mierzą się z poczuciem, że nie są wystarczająco dobre, a ich wartość zależy od potwierdzenia z zewnątrz. Kiedy go nie dostają, pojawia się wstyd, przygnębienie albo zazdrość wobec tych, którzy – w ich odczuciu – mają w życiu to, czego im brakuje: spokój, sukces, poczucie sensu.

Niezależnie od typu, wspólnym mianownikiem jest silna koncentracja na sobie i ograniczona zdolność do prawdziwej bliskości. Taka osoba potrzebuje wiele od innych, dając w zamian głównie powierzchowne uczucia.

Skąd bierze się ten wzorzec? Najczęściej z bardzo wczesnej, głęboko odczutej krzywdy – braku dostrojenia, zaniedbania albo realnej przemocy w dzieciństwie. Dziecko, które nie zostało naprawdę zobaczone przez dorosłych, uczy się chronić siebie, budując fałszywy obraz siebie zamiast rozwijać to, kim rzeczywiście jest.

W domu, gdzie rządzi narcystyczny rodzic, dziecko rzadko bywa traktowane jako osoba z własnymi potrzebami. Częściej staje się narzędziem – ma spełniać ambicje rodzica, uzupełniać obraz idealnej rodziny albo być żywym dowodem jego sukcesu. Z zewnątrz taki dom często wygląda perfekcyjnie: kariery się rozwijają, dziecko jest chwalone za dojrzałość i posłuszeństwo. W środku jednak bywa zupełnie inaczej – im więcej konfliktów w związku rodziców, tym mniej miejsca zostaje na realne potrzeby dziecka.

Dziecko w takim środowisku ma niewiele opcji: może się dopasować i stłumić własne odczucia, albo zbuntować się i stać się w oczach rodziny „tym trudnym”. Obie drogi kosztują wiele emocjonalnie.

Dobra wiadomość jest taka, że nie każde dziecko wychowane w takim domu powtarza ten schemat. Ogromne znaczenie ma spotkanie choć jednej rozumiejącej osoby – nauczyciela, trenera, terapeuty. Taki kontakt bywa punktem zwrotnym, pokazującym dziecku, że można być sobą – spontanicznym i prawdziwym.

W pracy terapeutycznej pomocne bywają: terapia indywidualna dziecka lub rodzica, praca z całą rodziną albo z parą rodzicielską. Kluczowe jest tu zaangażowanie, umiejętność patrzenia na sytuację z perspektywy dziecka, dostrajanie się do jego świata i naprawianie momentów niezrozumienia, a także tolerowanie trudnych, ambiwalentnych uczuć bez odrzucenia. Dzięki temu dorosły – terapeuta, nauczyciel czy inny bliski człowiek – może stać się dla dziecka tym, co bywa nazywane „złotym garncem”: doświadczeniem, które choć nie naprawi wszystkiego, daje realną szansę na inny rozwój.

O tym, jak „pracować” z naszym dzieckiem, kiedy jesteśmy w związku z toksyczną osobą, dowiecie się podczas terapii. Zapraszam do gabinetu!

 

Tekst opracowany na podstawie: wykładu wygłoszonego na konferencji „Rodzina – przestrzeń bezpiecznego dzieciństwa” w Białymstoku zorganizowanej 23.11.2024 w ramach Kampanii Dzieciństwo Bez Przemocy przez Centrum Pomocy Dzieciom Klanza